This slideshow requires JavaScript.
to przez grype, ktore mnie dopadla w najmniej odpowiednim momencie!

Dwa dni temu po leniwym lunchu z przyjaciolka,
zladowalysmy w czekoladowej krainie. Bo zadnej z nas nie chcialo sie wracac do komputerowej rzeczywistosci, jaka czekala na nas w domu, do naglacych terminow, do telefonow od klientow, do projektow.
Czekolada!! Awfully chocolate! Tak AWFULLY !!
Wnetrze idealne do czekoladowej rozpusty. Prostota i minimalizm. Dzieki czemu czekoladowe smakolyki nabieraja wiekszej wartosci. No i czarna tablica na dlugosci calego lokalu. Miejsce w porze lunchowej totalnie puste, mimo doskonalej lokalizacji ( Nanjing Xi Lu), bo kto po noodlach wcina czekolade!
A my tak… moglysmy oddac sie zbawiennemu dzialaniu czekolady przy dekadenckiej rozmowie o zyciu. Dekadenckiej…..hm, jedynie z poczatku, bo w miare rozprzestrzeniania sie czekolady w naszych zylach swiat nagle nabral zabawnego kolorytu. A mnie zaczela ogarniac tzw chichawa nie do opanowania!:)
I jaka lekcjach z tak milego popoludnia, ze chyba chodzi o to, aby miec dystans do siebie, do swojego zycia do ludzi. I zwyczajnie smiac sie zdrowo i glosno! Takie troche wyjete z Woodiego Allena, lub filozofi mojego wloskiego przyjaciela! Jednak wlasnie dlaczego nie? Smiac sie z siebie samych, bo co na celu ma bycie serio i tzw bycie “hard with ourself”. Zycie jest tylko jedno i ma date waznosci
Poprostu wyluzowac i poddac sie zbawiennemu dzialaniu czekolady!
A definicja “wyluzowania” dla mnie to znaczy bycie soba samym przyjacielem, czyli usmiechac sie do swoich slabych stron, do swoich porazek i wad i przyjmowac wszystko jako kolejna interesujaca lekcje. Przytulic siebie samego i powiedziec: okay, nastepnym razem bedziesz wiedziala jak to zrobic.
A czekoladowe lody trzymaly mnie w stanie wysokiego rozbawienia nastepne 12h!
This slideshow requires JavaScript.
Blog na WordPress.com.
Theme: Esquire by Matthew Buchanan.