Trochę o Satoli

No tak ja sobie pisze o jakis moich filozoficznych przemysleniach a nie napisalam Wam najwaniejszego, gdzie co i jak:)

Zatem…zamieszkalam na jakis czas w malej wiosce Satoli w stanie Uttarakhand w Indiach. Jest on najbardziej wysunietym na polnoc i najmlodszym stanem Indii. Ponoc jest najpiekniejszy, jednak ja nie moge byc wiarygodnym zrodlem skoro to moj pierwszy raz w Indiach:). Fakt, ze 92% to gory a 63% to lasy, powoduje jednak, ze ja jestem totalnie oddana tej ziemi. Z gory, na ktorej przyszlo mi mieszkac mam widok na najblizsze miasto polozone jakies 45km w dol, Almora i polnocna czesc Himalaji. Uttarakhand dzieli sie na dwie czesci, jedna przynalezy do gory Garhwal a druga do Kumaon. Almora jest stolica czesci nalezacej do Kumaon. Do 1790 byla ona siedziba dynasti Chand, ktorych z czasem przegonili nepalczycy a na ostatek wszechobecni Brytyjczycy. Dwie piekne rzeki wyplywaja z “mojej” gory Kosi i Suyal. Chand Fort to ponoc perelka architektoniczna okolicy, wybieram sie na jej odkrycie w najblizszy weekend.

Z dzikiej zwierzyny, przed ktora mnie przestrzegaja to….oczywiscie weze i leparty. Jak tych pierwszych boje sie panicznie o ostatnich wogole nie mysle, aczkolwiek ponoc lazil ostatniej nocy po mojej werandzie, dlatego raczej nie jest wskazane nocne wyjscie na papierosa…

Ludzie…hmmmm takie to troche dziwne po mojej tygodniowej przejazdzce po Taiwanie we wlasnym najlepszym towarzystwie, teraz nie spuszczaja ze mnie oka:) A wlasciwie jedna osoba trzyma nade mna swoja piecze. Jest to starszy doktor chirurg plastyczny, ktory mieszka i pracuje w Delhi a na 10dni kazdego miesiaca przyjezdza do Satoli robic operacje plastyczne. Jakos z poczatku wydawalo mi sie dziwne…jakie operacje plastyczne, w koncu jestem mieszczuchem i jeszcze wiele rzeczy jest dla mnie nowych. Zatem w gorach ludzie maja paleniska bez piecow, tak poprostu robia sobie ognisko na srodku pokoju dziennego, dlatego jest wiele poparzen. No i generalnie gdy Puneet jest tutaj we wiosce to ludzie przychodza do niego z kazda dolegliwoscia.

Poniewaz przez najblizszy tydzien dzielimy ten sam domek, ja mam pietro on parter, dlatego jestesmy na siebie “skazani”. Robimy tosty na sniadanie, idziemy razem do pracy, co oznacza 40 min hiking kazdego dnia, zeby przejsc z jednego wzgorza na drugi. Po pracy spijamy rum na “mojej” werandzie i rozprawiamy o zyciu, o tym, ze malzenstwo jest niefunkcjonalna instytucja i o tym, ze cudownie jest pracowac dla ludzi, ktorzy tego potrzebuja a nie ktorzy maja mnostwo pieniedzy, zeby zatrudnic najlepszego architekta lub lekarza.

Przez pierwsze dni Seema, zona Sushila, zapraszala nas na kolacje do ich domu. Fantastycznie bylo jesc tradycyjne potrawy hinduskie, ktorych zaczynam byc wielkim fanem ( pokoi co uzywam widelca). Mysle, ze jestem wielka szczesciara, ze moge poznac Indie od tzw podszewki, czyli takimi jakie sa naprawde a nie jakimi jawia sie dla turystow. Od dzis wieczora powinnam gotowac sama kolacje, co zapewne wrozy wielka katastrofe kulinarna:)

Na pare dni zostanie ze mna Duhita. Mloda Hinduska, ktora przez rok chce przejechac cale Indie w poszukiwaniu siebie samej. Takie to wszystko kosmicznie metafizyczne? To mi sie podoba- ludzie podchodza bardzo powaznie do tego aby odnalezc samego siebie. Wlasciwie to czego ja sie uczylam od Tomka a pozniej sama od siebie, ze najpierw musisz miec stabilizacje w sobie, ze poki nie pokochasz, nie poznasz i nie zaakceptujesz siebie samego nie dasz nic wartosciowego swiatu i nie obdarzysz drugiego czlowieka prawdziwym uczuciem, wiec oni sa uczeni tego do dziecka. I kazdy wie, ze przychodzi taki moment w zyciu, gdy ruszasz w droge w poszukiwanie etc. Baboczku to w koncu Twoje slowa: nasze zycie jest droga i juz!!!!!!!!!!!!!

Chyba zabardzo zafilozofowalam, generalnie trafilam w miejsce, w ktore mialam trafic i to jest najpiekniejsze.

Duhita pomimo tego, ze jest mloda, ma zaledwie 20lat, mowi calkiem rozsadnie o zyciu o tym w co wierzy a w co nie wierzy. Jakos zafascynowala mnie ta dziewczyna palaca wiecej papierosow ode mnie i pijaca wiecej rumu….Juz z nia zaplanowalam przeprawe przez Goa na grudzien, mysle, ze bedzie fajnym towarzyszem podrozy.

Pozatym, hmmm rodzina Sushila, ktorych jestem gosciem to jego zona Seema, dwu i pol letnia corka Vedini, matka do ktorej zwracaja sie Aunti(wlasciwie nalezy sie tak zwracac do osoby w podeszlym wieku) i siostra Seemy Meema.

Seema ma wciaz zmeczone oczy, tylko ze mimo tego za kazdym razem wita mnie wielkim cieplym usmiechem. Jest mlodziutka. Calymi dniami zajmuje sie malym Smokiem, ktory chyba wysysa z niej cala energie, no i musi gotowac. Zapytalam sie raz Sushila, czy on czasem gotuje z zona, spojrzal sie na mnie tymi wielkimi oczyma i mowi: kobieta jest po to, zeby gotowala:) sama nie wiem czy zartowal czy mowil serio, bo przeciez w Delhi z cala powaga zapewnial, ze bede musiala mieszkac w lesie i polowac na zwierzeta, zeby przetrwac, a poki co mieszkam w 5 * domku:)

Seema mimo iz siedzi w domu jest wyksztalcona i oczytana, czasem sie lapalam na tym, ze ja potraktowalam troche po chinsku, a ona mnie zaskoczyla swoja wiedza i trafnymi pytaniami.

Meema….jest nauczycielka angielskiego w szkole, ktora mam rozbudowac. Jest sliczna. Za kazdym razem gdy ja widze zastanawiam sie co ta dziewczyna sama robi tutaj w dziczy, lub dlaczego zaden lokalny The Best One jeszcze jej nie uwiazal do siebie. Co za absurdalny typowy tok myslenia mi sie zalaczyl…jednak jak dotad mysle, ze jest najpiekniejsza hinduska jaka spotkalam.

W biurze wlasciwie przewazaja mezczyzni, kazdy jest mily i serdeczny do mnie. Gdy widza, ze mam jakas sfrustrowana mine od razu pytaja co jak i dlaczego. Glupio mi, ze wciaz mam trudnosci z zapamietaniem ich imion, jej te hinuskie imiona…..tragedia dla mnie, zaczelam rysowac ich portrety i podpisywac kto jest kto, moze to bedzie najlepszy sposob…

Jest jeszcze jedna osoba, o ktorej nie moge nie wspomniec:) To Bimbla, nie mam pojecia jak sie pisze jej imie, ale przynajmniej ja tak do niej mowie: Bimbla. Zatem Bimbla to dziewczyna, ktora gotuje nam lunch, robi najlpsza kawe z mlekiem i generalnie zajmuje sie kuchnia. Dzien w dzien chodzi w niebieskiej kurcie i niebieskich spodenkach, jakos bije od niej nieslychane cieplo.

No i poki co jestem sama z obcokrajowcow. Szwajcarzy wyjechali a nastepni przyjada dopiero  w przyszlym miesiacu.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

Blog na WordPress.com.

%d blogerów lubi to: