samotna noc

Tym razem znów nie było prądu połowę dnia. Internet też zbyt fenomenalnie to nie działa…

Miałam jechać na obiecujący festyn do Almora City, ale lało cały dzień w dodatku musialabym wracać po ciemku sama do swojej “pustelni”….w zamian za to zaprosiłam Alexa na naleśniki, których napiekłam tyle, że jutro na śniadanie wystarczy dla wszystkich. Alex został w domu Punita na noc a ja chciałam spędzić tę noc znów samemu w mojej małej chatynce. Właściwie tj mały domek zbudowany z kamienia, konstrukcja oczywiście drewniana, mój pokój, czyli całe poddasz to zaledwie 20mkw. Naprawdę czuję się tutaj komfortowo (oprocz traumatycznych wyjść do łazienki- przez co zrobiłam dzień dziecka i nie umyłam zębów…) i to, że nareszcie mogę odpocząć od ludzi, poczytać, pomyśleć. To wszystko chyba przezwycięża jakieś strachy, które gdzieś tam pewnie mam w sobie. (Chociażby ten prąd wyłączany co 5 min…może na serio doprowadzić do nerwicy.) Czsem myślę, że jak się już dało radę w takim lesie to wszędzie się da radę.

Będąc w górach przestałam liczyć dni, muszę naprawdę uważnie spoglądać w kalendarz, żeby obeznać jaki dzień dziś jest. Czwartek…Jestem w Satoli już 6 dni, Shanghai wydaje się być tak daleko….

Chwila refleksji:) Hm…jakie to jest niesamowite, że będąc gdzieś w świecie spotyka się ludzi, których miało się spotkać. Ja wierzę w to głęboko. Większość z tych, które ja spotykam to niezależne jednostki, które żeby być szczęśliwymi nie potrzebują drugiej osoby, bo są pełne same w sobie, druga osoba jest po to, żeby dzielić radość swojego szczęścia a nie, żeby uwiesić się na ramieniu jak “jednonogi tancerz”( Tomek ukłon do Ciebie!). I za każdym razem, gdy spotykam kogoś kto wykłada mi moją teorię nt życia, związków i relacji ludzkich to jakoś tak zaskakująco robi mi się na duszy, mogłabym wyściskać tę osobę a wiem, że nie muszę robić nic bo wystarczy jedno spojrzenie i wiesz, że ta osoba wie, że ty wiesz:)

Zatem na naszej drodze mijamy dziesiątki wartościowych osób, których nie możemy/nie chcemy/nie musimy przywiązywać do siebie…tylko cieszyć się tą chwilą jaką mamy a za rogiem już czekają następne istoty, miejsca etc. tak samo piękne czy nawet jeszcze piękniejsze…więc dlaczego się zatrzymywać? i zatrzymywać drugą osobę, odbierać jej wolność ? No chyba, że chce…

Każdego dnia idąc do pracy i patrząc na te fantastyczne góry mogłabym ( właściwie robię to:) krzyczeć DZIĘKUJĘ, i czuję że mogę oddychać. Patrzę na to niebo, które zmienia się co chwilę i na te góry, w których mogę odnaleźć tysiące kolorów i wiem, że jestem szczęśliwa. Na tę chwilę nie potrzeba mi nic więcej.

Hmmmm, no tak nie ma się do kogo odezwać..gdzieś w uszach śpiewają do mnie dziewczyny z Cocorosie.

Mogę porozmawiać z Wami przez chwilę…

Anka, na bank zostanę tutaj gdzieś, tylko proszę skończ swój zasłużony doktorat w terminie i nie myśl o zakotwiczeniu na niemieckiej ziemi!! Agat a Ty rób Kochana uprawnienia, bo u kogo ja na starość będę robiła…?!, potem przylatuj do mnie:)a tak przy okazji jak Twoja łopatka? zaczęłaś kopać w moją str:)? Asik…cudownie było Ciebie dziś usłyszeć mam nadzieję, że Paryż jak zawsze okazał się balsamem dla duszy,a BCN nabierze nowych kolorów:), Agu- no jasne, że się spotkamy w grudniu, trzeba to tylko dobrze zorganizować, ja min do połowy grudnia pracuję tutaj 🙂 no i ja bym też Ciebie wyściskała !!! Pyszczak ja wciąż czekam 🙂 Dziekuję, że jesteście!!!!!!

Dobrze, a teraz spróbuję załączyć kolorowe pics dla Was:) Ściskam!

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

Blog na WordPress.com.

%d blogerów lubi to: