niedziela

10-10-2010

 

Geodeta z dlugasna miara, niebieska mapa i linijka w zebach patrzyl sie na mnie jak na europejska waritke latajaca z aparatem za sowa…no bo sowa…i to tak blisko….i patrzy sie mi prosto w oczy!!

Cudowne stworzenie skupilo cala moja uwage, a chlopaki mierzyli dzialke na moj kolejny projekt. Tylko dlaczego drzewo umilowane przez sowa musimy sciac…..jestem ignorantem przyrody skoro w tym miejscu wrysowalam schody biegnace na sypialniane pietro domu!

Poznalam dzis jednego z moich budowlancow, ktory pracuje rowniez przy budowie szkoly. Piekne ciemne oczy i glos, ktory sam z siebie spiewa indianskie melodie. Przypomnialo mi sie dzis cos ciekawego. Podczas mojej pierwszej wyprawy do Almory pewien chlopak zaczepil mnie na ulicy i zapytal: Do jakiego kraju przynaleze…….nie pomyslalabym ze mozna w taki sposob zadac pytanie, a pozniej ku swojemu zaskoczeniu nie znalazlam odpowiedzi……….

niedziela leniwa, rodzina Puneeta przyszla na lunch. Jestem nimi zafascynowana. Przy kazdej nadazajacej sie okazji czytaja ksiazki:)

Wieczory na werandzie robia sie coraz zimniejsze. Jednak te gwiazdy i szum drzew…..

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

Stwórz darmową stronę albo bloga na WordPress.com.

%d blogerów lubi to: