jade sobie i juz

23-10-2010

Całą noc była burza, brak prądu, dreszcze i kaszel co mnie dusi. Jednak jadę!

Zeszłam ok 8 rano do biura, Bimbla dała mi ziołową herbatę na drogę i nakarmiła ciepłym śniadaniem. Szybkie badanie przez kolejnego lekarza (znów jest health camp w Aarohi) paracetamol i jadę.

Z biura odbiera mnie auto doktora Arya. Jest to doktor z Delhi, który na kilka dni w miesiącu przyjeżdża do szpitala do pobliskiej wioski. Jedziemy autem z jego braćmi. Czuję się fatalnie, a oni jakby pierwszy raz widzieli białą kobietę:)hehehehee. Pierwsze pytania jakimi mnie zarzucili to kiedy chcę wyjść za mąż, czy nie chciałabym wyjść za mąż za któregoś z nich, czy chcę mieć dzieci, a powinnam mieć dzieci już teraz….hehhehehehe jej jak czasem ciężko mieć uśmiech dla każdego dookoła. Przecież jest się zmęczonym, chorym.

Jedziemy za Kathgadam. Parę kilometrów od miasta znajduję się rezerwat przyrody z pięknym campusem w samym środku jungle. Ze słoniami, tygrysami, tysiącem odmian ptaków…..Tam właśnie czeka na nas Dr Pant. Jak zawsze wita mnie ciepłym uśmiechem. Miejsce to należy do jednej z jego pacjentek, zaprosili nas oni dziś na lunch.  To jest z jednej strony plus bycia białym człowiekiem w Azji:)

Jej, ta kobieta jest nieziemska. Od 20 lat prowadzi kurort- 16 domków. Sama pochodzi z Bombaju, a przepowadziła się na północ za sprawą jej szalonego męża, który zakochał się w tym miejscu. Lubię spotykać takie osoby, swoje szalone idee wprowadzają w życie! No i po chwili rozmowy wyszło, że też by potrzebowała mojej pomocy przy przeprojektowaniu jednej części kompleksu. Jasne, umówiłyśmy się, że przyjadę na weekend na początku listopada. Super, znów pojeżdżę na słoniu:)

Lunch…..niebo! Tradycyjne potrawy kumaońskie. Ta kobieta jest aniołem, przypomina mi babcię ze Spirited Away 🙂 Ah te japońskie postacie są wszędzie obecne!!!

Ruszamy, przed nami ok 7 gdz jazdy. Jestem trochę otumaniona lekarstwami, ale i tak udaje mi się nadążać za tokiem rozmowy. Dr Pant jest ciekawy wszystkiego o Polsce. Najzabawniejsze wydały mi się pytania dotyczące ceremonii pogrzebowej w naszym kraju, no i jak możemy tak zużywać cenne hektary ziemi na miejsce zwane cmentarzem….:)Uwielbiam go, po drodze zatrzymujemy się na kawę….moja pierwsza latte od 1,5 miesiąca. Jupiiiiiii. Czuję, że zdrowie mi powraca, no może nie, ale samopoczucie na pewno.

Dojeżdżamy do Delhi ok 23, a tam już czeka na nas kolacja….Żona doktora, która jest bardzo piękną starszą kobietą, specjalnie przyżądziła szereg sałat i kurczaka.

Lubię ich dom, lubię ten zapach i kolory. Cała ta służba wokół, obrazy na ścianach no i postać Dr i jego żony. Wszystko to sprawia, że czuję się jak w innej epoce. I hmmm te moje jeans y to jakby nie pasują do tego całego otoczenia.

Po jakimś czasie Puneet przyjeżdża po mnie. Jeszcze tylko umawiam się z Doktorem na herbate w tym tygodniu. W końcu musimy omówić projekt domu.

Na te kilka nocy dostaję kluczę do Puneeta mieszkania. Na dachu….w pięknej dzielnicy Delhi. Patrzę na latające samoloty. Jej, cywilizacja…heheheh aż tak bardzo mi jej nie brakowało, ale do kina z chęcią jutro pójdę.

Dziś w nocy nie obyło się bez antybiotyków…..i co teraz…ja do Agry się wybieram we wtorek……..

 

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

Blog na WordPress.com.

%d blogerów lubi to: