Jabagpur

11.12.2010

Pociag Delhi-Jabagpur gdz 16 10 opozniony do 17 50……..milao byc 12 gdz a zrobilo sie 17 gdz jazdy. No i choroba zoladkowa. Ah dobrze, ze w pociagu, w spiacym przedziale, wszytsko super. Mialam relaksacyjny czas w toalecie ciuchciowej :):):)

12.12.2010

Z dworca w jabagpur odebral mnie pewien doktor, ktory ponoc zrezygnowal z gry w golfa, aby mi towarzyszyc caly dzien…smieje sie z tego, bo co minute podkreslal tego golfa :):)

Za to zabral mnie do siebie do domu, cudownego domu atrialnego, ktorego strzegl pocieszny labradol…kapiel, lunch i jade z nim i jego zona na piknik nad wodospady. Sypmatyczne malzenstwo, tylko tak czasem sie zastanawiam czy goscinnsc chindusow, to ich nakaz wynikajacy z filozofii czy oni tacy sa sami z siebie…sama juz sie gubie w tym, aczkolwiek i tak sa mili i otwarci. Kazdy chce pomagac i chce zebysmy my z europy polubili Indie:):)

Wieczorem spotykam sie z dziewczynami….Osho ashram!!!!

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

Blog na WordPress.com.

%d blogerów lubi to: