4-1-11

Lot do Shanghai. Wracam dokladnie po 4 miesiacach.

a indie:

napewno to byla niezapomniana i jedyna w swoim rodzaju przygoda. nauczyla mnie bardzo duzo. czy znalazlam boga, jak niektorzy pytaja..hehehe, nie nei znalazlam, jednak odnalazlam siebie, o ile kiedykolwiek siebie zagubilam:) nie, raczej zaprzyjaznilam sie z soba na smierc i zycie:0heheh. No bo gdybym siebie odnalazla w 100% to na co mi reszta mojego zycia?

A z drugiej strony sobie mysle, ze inaczej chce to podsumowac! najwiekszym szczesciem jest sama podroz i najwieksza przygoda, lekcja, radoscia etc. a meta, przestaje wtedy byc istotna. To chodzi o to, zeby robic cos z wielka przyjemnoscia, z rozkosza kazdej kropelki, a to czy zloty medal, czy brazowy bedzie na koncu to w calej radosci wykonywania przestaje miec znaczenie! I tego nauczylam sie glownie dzieki mojej magicznej plazy w Tarkali!

Siedzac w samolocie czulam, ze to byla najlepsza przerwa, najlepszy „srodek przeczyszczajacy” jaki moglam sobie podarowac! No i oczywiscie bardzo wazny dla mnie. A ze mam teorie, zeby cos rozpoczac dobrze jest podziekowac za to co sie dostalo, wiec DZIEKUJE:)

Teraz z pokladem swiezej energii wracam do Shanghai.

DZIEKUJE WAM za mile towarzystwo w mojej podrozy!! I tak Kamil-Kochanie, pamietalam o Tobie podczas mojej podrozy:))

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

Blog na WordPress.com.

%d blogerów lubi to: