japońskie „conieco”

Tak sobie pomyślałam, że czas zwierzyć się z czegoś osobistego…..uzależnienia…..hm, każdy z nas jest od czegoś uzależniony. Od pracy, od narzekania, od koloru niebieskiego, od zapominania, od papierosów, od kawy, od czekolady, od komputera, od gier, od Dextera, od podróżowania, od spania…..eh inna osoba inne uzależnienie. I to, żeby mieć tylko jedno uzależnienie…..phi, a ja w dodatku należę do tych co jak już się uzależnią to wcale nie chcą się odzależnić tylko przyjaźnią się z tym uzależnieniem.

Do rzeczy! Zdradzę się z jednego (:) dość poważnego uzależnienia jakie nabyłam chyba już pierwszego tygodnia bycia w Chinach. A o dziwo przedmiot uzależniający wcale nie jest natury chińskiej lecz japońskiej……cukierki UHA………….OMG-ah, dasz mi to cudo i cała jestem twoja!!!!!!!!!!

Skalę swojego uzależnienia zrozumiałam pakując rzeczy ostatniego dnia w pracy, gdy okazało się, że moją szafkę wypełniają jedynie puste kartoniki po moich japońskich przyjacielach, z których ze spokojem mogłabym zbudować makietę SH Tower w skali 1:100……a żeby tego było mało moi chińscy i nie chińscy współpracownicy zasypali blat mojego stołu TYMI JEDYNYMI cukierkami 🙂 (zielonymi, ulubione zaraz po czarnych sezamowych).

Pokaz slajdów wymaga JavaScript.

I to opakowanie……japońskie umiłowanie do detali!

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

Stwórz darmową stronę albo bloga na WordPress.com.

%d blogerów lubi to: